WSTĘP FABULARNY



„Jeśli nie ma w Tobie tęsknoty za Związkiem Sowieckim to musisz być człowiekiem bez serca. Jeśli jednak chcesz jego powrotu to musisz być człowiekiem niespełna rozumu”
Wladimir Putin.


Spełniacz Życzeń wybuchł. Jest to fakt, fakt, z którym ci, którzy pozostali w Zonie, musieli się pogodzić i zacząć żyć na nowo; szczególnie, że spalili wcześniej wszelkie mosty łączące ich z alternatywną drogą życia. W gruncie rzeczy nie było to specjalnie trudne - kreatywność i zaradność, którymi musieli się wykazywać przez te długie lata, teraz pozwoliły zbudować całkiem stabilną społeczność. Nieobecność Monolitu, choć złośliwi mówią, że to tylko wyższa forma ich obecności, wiszącego niczym miecz damoklesowy nad Zoną, sprawiła, że Wolność i Powinność przestały ciągle skakać sobie do gardeł, a ich zwolennicy zajęli się raczej robieniem pieniędzy, niż wykrwawianiem się w bezsensownych starciach. Bandyci też jakoś ucichli, zamknęli się w swojej małej społeczności, gdzie żyją niczym wygnańcy z wyboru. Nie znaczy to oczywiście, że nagle wszystko się odmieniło w tym nieszczęśliwym kraju, co to, to nie. Nikt nie ma najmniejszych wątpliwości - ba, obrazą dla mieszkańców Zony byłoby twierdzić, że nagle w tłumy nie mogą wstąpić jakieś podejrzane paroksyzmy i zniszczyć relatywny porządek, który do tej pory z wielkim trudem wypracowano.

„Życie ludzkie dzieli się na dwie połowy. Druga upływa wyłącznie pod znakiem przyzwyczajeń, jakie nagromadziły się w pierwszej”
Fiodor Dostojewski


Jednak ta potrzeba stabilności sprawiła, że brać stalkerska zbliżyła się do siebie i, choć często nie przemawia jednym głosem, to nie pozwala na siebie dybać. Zdradzona zaś przez jakiegoś delikwenta czy delikwentkę, wykluczy ich ze swojego grona i próżno będą mogli szukać u nich pomocy. Nie patrzą też Stalkerzy przychylnie na towarzystwo, które wspiera frakcje, co niegdyś napsuły im krwi, więc ze świecą szukać stalkera machającego flagą Wolności czy Powinności (acz naiwnie byłoby twierdzić, że żadne szemrane interesy tam nie odchodzą). Podobnie jest z Bandytami, ale od tych raczej, co nie dziwi, trzymają się Stalkerzy z daleka.

„Po krótkim czasie nie trudno było dostrzec zmierzch Związku Sowieckiego i obecne w ludziach wartości prawdziwie wolnego świata”
Garri Kasparow.


No i skupiło się to całe towarzystwo, ten niespotykany amalgamat, w okolicach Baru, gdzie nie trudno spotkać przedstawicieli wielu frakcji. Mamy więc Techników i Naukowców wszelakiej maści, korespondent wojenny wydaje co jakiś czas gazetę, a nawet myśli nad uruchomieniem radia. Szpital i Kasyno z Barem równo leczą potrzebujących, a jak ktoś zaniemoże to pokój też się znajdzie. Jest u kogo znaleźć fuchę, pohandlować, strzelić kielona i rżnąć w karty - żyć nie umierać, bracie. Byleby tylko nie wplątać się w jakąś aferę… Chyba, że jesteś awanturnikiem.